Forum moja żona sypia z innym Strona Główna  Forum moja żona sypia z innym Strona Główna  
  moja żona sypia z innym
FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy  Galerie  Galerie
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 
Forum moja żona sypia z innym Strona Główna->Opowiadania->Ruda

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu
Ruda <-Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat->
Autor Wiadomość
PawelM
PostWysłany: Nie 15:12, 08 Lip 2018 Temat postu: Ruda




Dołączył: 28 Lip 2015
Posty: 73
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

Zaraz po pracy wszedłem do kwiaciarni. Nie było żadnej okazji ale też chciałem
zaskoczyć Izę. Ona robiła to bez przerwy. Czasem myślę, że nigdy nie wyczerpie jej się
energia. Kupiłem też świece i zamówiłem kolację do domu.
Jej jeszcze nie było. Pomyślałem, że to nawet lepiej. Położyłem zakupy w kuchni
i obszedłem pokoje. Już wychodziłem z sypialni, ale zawróciłem nie wiem czemu.
Otworzyłem szufladę z jej bielizną. Wyciągnąłem koronkowe majteczki i przyłożyłem do
twarzy. Choć mieszkamy już ze sobą w Warszawie trzy lata, mam poczucie jakby każdy
dzień był pierwszy. Codziennie wieczorem mam ochotę rzucić się na Izkę i kochać bez
opamiętania.
Coś walnęło w szafie i z otwatrych z impetem drzwi wyskoczyła ona warcząc jak
tygrysica. Podskoczyłem wystraszony. Serce podeszło mi do gardła. Szybko odłożyłem
majtki i musiałem mieć idiotyczną minę. Iza śmiała się głośno trzymając za brzuch.
- Odpieprzyło ci Izka?! Mogłem dostać zawału!
Moja reakcja jeszcze bardziej ją rozbawiła. Udałem urażonego. Gdy się już wyśmiała
podeszła blisko mnie, z poważną miną i spojżała mi głęboko w oczy, tak jak lubię.
Objąłem jej szczupłe ciało i odgarnąłemkosmyk płomiennorudych włosów za ucho.
- Ładnie to grzebać komuś w bieliźnie? - spytała z kokieterią.
- Może sprawdzam ślady kochanka?
- Może powinnam go w końcu mieć?
Poczułem, że mi staje. Uwielbiałem, gdy Iza fantazjowała na temat innego mężczyzny
a ona wiedziała, jak to mnie nakręca, więc często zachowywała się prowokująco.
- Nie strasz mnie tak więcej. - poprosiłem.
Znów się uśmiechnęła, ale już bezgłośnie.
- Jesteś uroczy z tą urażoną minką. Chyba wiem jak ci to wynagrodzić.

To była kolenjna rzecz którą kochałem w Izie. Uklękła i odpięła mi rozporek.
Była bezpruderyjna lubiła bawić się kutasem. Chcętnie brała do buzi, chętnie przełykała
i pozwalała tryskać na buzię. Głaskałem jej smukły piegowaty polik a ona lizała mi jądra.
Gdy w końcu wzięła do ust i przeszedł mnie miły dreszcz usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Cholera! - zakląłem - Kogo niesie?
- Nie ma nas. - powiedziała Iza i wróciła do obciągania.
Natręt nie ustępował. Zdecydowaliśmy się otworzyć. Ja się ogarniałem a Iza poszła.
Pisk radości z dwóch kobiecych gardeł nie wróżył nic dobrego. A więc już po kolacji
we dwoje.
- Michał. Zobacz kto przyjechał!
Wszedłem do salonu. Iza obściskiwała się wciąż ze swoją kuzynką Olą. Nie widzieliśmy jej
dawno, bo do rodzinnych stron Izy - małej wsi na Mazurach - było daleko.
- Co ty tu robisz? Zostaniesz na trochę?
- Chciałabym ale jutro wracam. Sory, że sama, bez narzeczonego, ale dzisiaj nie mógł.
Podała nam kopertę. Nie trudno było się domyślić co jest w środku. Ślub i wesele miały być
za miesiąc. Iza znów zapiszczała z radości i ponownie się objęły.
Zrobiłem kolację. Posiedzieliśmy a Ola opowiadała co słychać na wsi.
- Tomek też będzie na weselu? - spytała Iza.
Zanim Ola odpowiedziała zapadła na chwilę cisza.
- Nie. Nie zapraszałam go.
- A co u mamy? Mam wyrzuty sumienia, że ostatnio nie dzwoniłam.
- W porządku. Cieszy się, że przyjedziesz. Michał. A tata bimber. Jeszcze mocniejszy niż
ostatnio. Znów cię upije.
Roześmiały się. Postanowiłem się nie dać.
- Tym razem to ja będę górą.
- Uuuuuuu. Trenowałeś.
- Nie. Wtedy miałem słaby dzień.
- Przechwala się. - wtrąciła Iza. - Ma słabą głowę. Nie wspomnę o małym ...
Oli głupio było się zaśmiać, więc lekko odwróciła główę i ukryła uśmiech, a ja puściłem
żonie złowrogie spojżenie.

Pojechała tuż po dwunastej. Iza płukała szklanki w zlewie. Podszedłem i przytuliłem
się. Musnąłem wargami jej chudą szyję, odsłoniętą do całowania dzięki włosom spiętym w kitkę.
- Michał. Jest późno.
Nie zamierzałem ustępować, choć wstawaliśmy oboje po szóstej.
- Michał? Niestety nie znam pani męża. - powiedziałem.
Parsknęła śmiechem.
- Kretyn.
Wziąłem do ręki zielony ogórek i wsunąłem między jej uda.
- Zanim on wróci zerżnę panią moim wielkim, czarnym kutasem.
Nie potrafiła opanować śmiechu. Kochałem gdy się śmieje i kochałem jej żywiołowość. Ja zawsze
taki opanowany i spokojny, nawet gdy zartowałem, robiłem to poważnie. Ona bez przerwy się
chichotała. Obróciła się i usiadła pupą na blacie. Chwyciłem za chude łydki i rozsunąłem szeroko
długie uda.
- Zerżnij mnie. Nie chcę murzyna. Chcę twojego niedużego wacucia.
- Mogłaś nie mówić tak przy Oli.
- Chlapnęło mi się.
Całowałem powoli uda Izy. Podparła się z tyłu. Odpiąłem jej staniczek i całowałem drobne piersi.
Uwielbiałem wsysać jej jasne sutki z dużą, wypukłą brodawką.
- Chcę już. - dyszała.
- Kim jest Tomek? - spytałem.
- Nikim. Kiedyś mnie skrzywdził, ale to było dawno.
Wszedłem w żonkę i poczułem się jak w raju. Chciałbym, żeby raj trwał dłużej, ale patrząc na jej
smukłe ciało i czując jej zapach nie wytrzymałem nawet minuty. Poszło.

Rozpaleni i spoceni całowaliśmy się czule. Właściwie lekko i bardzo powoli muskaliśmy
wargami. Oboje tak lubiliśmy.
- Przepraszam. - powiedziałem.
- Nie szkodzi. - odszepnęła.
- Jesteś piękna.
- Nieprawda.
- Chcesz się kłucić? Jesteś i koniec.
- Jestem ruda, piegowata i przeciętna.
- Śliczna i seksowna.
Iza często wyciągała ode mnie komplementy, kokietując. Była na nie bardzo łasa.
- Seksowna? Widziaeś moje cycki? Trudno je zauważyć.
- Nie każdy facet lubi wielkie.
- I ta wielka pizda. Wstydzę sie jej. Dlaczego akurat ja mam wargi jak krowa?
- Mnie właśnie taka podnieca.
Uklękłem i wbiłem się ustami w Izę wylizując własne mleczko.
- Może zapytami innych o zdanie?
- Ty chyba chciałbyś, żebym się z kimś przespała?
- Jesteś dorosła. To ty decydujesz i pytanie czego chcesz ty.
Lizałem Izę tak długo aż doszła. Cudownie popiskiwała w trakcie szczytowania. Potem zeszła
z blatu i mocno mnie przytuliła.

Przywitanie z rodziną było jak zwykle głośne. Wyszli po nas przed bramę. Dzień był
ładny, ale nie gorący. Iza poszła pomagać mamie i poplotkować a mnie teść uraczył swoją
produkcją. Zacząłem się wzbraniać po piątym, żeby na weselu nie powalać ludzi oddechem.
Nadszedł ten dzień. Iza zabrała kilka sukienek i zapytała mnie o zdanie. Chcąc widzieć
pełne pożądania spojżenia innych mężczyzn, namówiłem ją na najodważniejszy wariant.
Ku mojemu zaskoczeniu nie dała się długo prosić. Czarna mini miała olbrzymie wycięcie
u góry a od dołu ledwo zakrywała pupę. Wielki dekolt w połączeniu z długą szyją robił ogromne
wrażenie. Włosy miała upięte, żeby ją odsłonić.
- Będą walić konia pod stołem. - szepnąłem, żeby nie usłyszała mama.
- Świnia. - odparła rozbawiona.
Przed wejściem do kościoła Iza miała pewne opory. Pokazałem jej kilka kobiet
równie skąpo ubranych. Podczas mszy wysoki brunet siedzący po przeciwnej stronie zerkał
często. Iza szepnęła:
- To mój kuzyn. Ale wydoroślał. Mamiętam go w krótkich spodenkach.
- Podoba ci się?
- Jest seksowny. Chętnie bym się z nim przespała. Szkoda, że jesteśmy spokrewnieni.
- On chyba też jest pod wrażeniem twojego wyglądu. I chyba jest tu sam.
- Coś sugerujesz?
- Ja? Skąd. Ale nie będę zły jeśli z nim zatańczysz parę razy.
- Ten stary obok niego to mój wujek. Taki dalszy. Straszny zbok. Brał mnie często na kolana,
gdy byłam mała.
- Wygląda na zboka.

Impreza zaczęła się od rosołu, toastu i słodzenia młodym pocałunku. Później
kilka kolejnych szybkich kielichów i sala zapełniła się tańczącymi. Do oczepin zleciało szybko.
Tańczyliśmy, przysiadaliśmy się do znajomych, żeby pogadać i wypić. Alkohol szybko
rozluźnił atmosferę. Rozmowy i żarty zeszły na śmielsze tematy.
Po północy dosiedliśmy się do przystojnego kuzyna i zboczonego wuja. Kuzyn miał
na imię Romek. Wkrótce po weselu miał mieć swięcenia kapłańskie. Szybko się polubiliśmy
i przeszliśmy na ty. Wujek też był wesołym człowiekiem i nie dało się odczuć nic dziwnego.
- Słuchaj Romek. - zagadałem podpitym głosem. - Księżom wolno tańczyć?
- Raczej wolno. Ale nie mają z nim.
Roześmialiśmy się.
- Użyczę ci Izę na chwilę. Tylko ręce przy sobie.
Znów śmiech. Poszli tańczyć. O czymś rozmawiali. Wyglądało na to, że Iza dobrze się bawi.
Ja z wujem skupiliśmy się na opróżnianiu butelki. Postanowiłem rozbudzić jego fantazję
i powiedziałem, że Iza lubi facetów a ja przymykam na to oko. Nie jestem jak pies ogrodnika.
- Cipka się nie wymydli. - skwitował w kolejnym toaście.
Po kilku tańcach Iza poszła do łazienki a Romek wrócił do stołu. Wracając Iza
zaszła mnie od tyłu i przytuliła się. Poczułem jej cudowny zapach. Powiesiła torebkę na moim
krześle i poprosiła, żebym miał na nią oko, gdy ona tańczy. Usiadła obok a ja polałem wszystkim.
- Za ciebie, szczęściarzu. - zaproponował toast wujo. - jak ta Izunia wyrosła. A kiedyś taka mała
siadała mi na kolanach.
- Dawno nie widziałaś wuja kochanie. - powiedziałem. - Idź na kolanka.
- Przestań. - dała mi kuksańca, ale uśmiechnęła do wuja, żeby złagodzić.
Wujek rozbawiony i podpity chętnie podjął temat.
- Nie pogryzę.
Odsunął się trochę od stołu. Kilka osób z rodziny Zachęcało Izę i nie wiedziała jak się
wykręcić. Obeszła stół i gdy usiadła na kolanie zrobiło się wesoło i poszły brawa. Wypiliśmy
toast za Izę i wuja. Iza powoli się ośmieliła. Nachyliła się do ucha wuja i coś mu szepnęła.
Przełożyła udo, żeby siedzieć na oklep.
- Nieraz siadałam tak. Michał, podasz mi telefon z torebki?
Sięgnąłem i to co odkryłem przyspieszyło mi puls. Telefon był tylko pretekstem. Miałem
zobaczyć, że w torebce są jej majtki. Czułem, że mi gorąco i chyba wyjdę na zewnątrz.
Podałem jej telefon i przeprosiłem gości.
- Zaraz wracam. - rzuciłem.

Byłem spocony i owiewał mnie chłodny wiatr. Pod lampą latały ćmy. Wszędzie
stali ludzie w grupkach i rozmawiali. Zabrzęczał telefon. Wiadomość była od Izy.
"Powiedziałam wujowi. Wie, że jestem bez majtek".
"Zaraz mi rozwali ptaka, jeśli cię nie przelecę."
"Skąd wiesz, że to będziesz ty?"
Poczułem, że nogi mi miękną. Ale to nie alkohol. Choć zawsze fantazjowałem, nigdy

wizja tego, że Iza da się zerżnąć nie była tak bliska. A jeśli to się naprawdę stanie? I czy tego
naprawdę chciałem?
Odpowiedział mi wzwód w spodniach. Zakryłem go połą marynarki i poszedłem
do cienia, żeby inni nie widzieli. Teraz mogłem się tam dotknąć. Tak. Chciałem tego.
Ona będzie się pieprzyć a ja obok z nim w dłoni będę chłonął widok. Moja cudowna ruda
Izunia posuwana od tyłu. To by było coś. Ale nie przez niego. Wyobaziłem sobie obleśnego,
spoconego wujka jak wkłada obślizgłego kutasa w Izunię. Zemdliło mnie. Chyba nie
pozwoli mu się wyruchać?
Wróciłem na salę i znalazłem Izę na parkiecie. Tańczyła z wujem. Trzymał ręce
na jej plecach, ale trochę niżej niż wypadało. On opowiadał, Iza się śmiała. Podszedłem.
- Mogę odzyzkać żonę? - spytałem z kurtuazją.
- Oczywiście.
Odszedł do stołu a Iza objęła mnie w wolnym tańcu. Tak dobrze było czuć jej ciepło i jej zapach.
I ten jej gorący oddech na mojej szyi. Była trochę wstawiona.
- Mam ochotę się pieprzyć. - wyszeptała.
- Tak cię pobudził nasz wujaszek?
- Nie. Strzelaj dalej.
- Księżulek?
- Może. Wychodzę. Nie idź za mną. Obiecaj.
Obiecałem. Wróciłem do stołu a ona zniknęła za drzwiami. Emocje rozrywały mnie od
wewnątrz na strzępy. Byłem podniecony, zazdrosny i bardzo zaintrygowany. Rozejżałem się
po sali. Księżulka ani śladu. Wyszedł chyba przed nią. A więc umili mu resztki życia w stanie
świeckim.

Wypiliśmy z wujem po dwa. Znów przyszła wiadomość. Drżały mi ręce.
"Wyjdź na drogę i skręć w prawo. Czekam."
Chwyciłem marynarkę i wybiegłem. Było coraz chłodniej. Droga była asfaltowa. Rozejżałem
się, ale Izy ani śladu. Pod stopami zauważyłem strzałkę narysowaną kredą. Wskazywała, żebym
skręcił w lewo w leśną drogę. Dwieście metrów dalej w świetle księżyca błysnęła mi kartka
przypięta do drzewa. Poznałem pismo Izy:
- Pospiesz się. Jestem rozpalona. Cały czas prosto.
Szedłem według wskazówek. Dotarłem do osamotnionego domku. Przed furtką paliła się
latarnia. Strzałka na ziemii sugerowała, żebym zadzwonił. Zrobiłem to. Otworzyła mi Iza.
- Myślałam, że zgubiłeś drogę. Co tak długo?
- Czyj to dom? - spytałem.
Iza całowała mnie i rozbierała. Weszliśmy do salonu. Ściągnęła mi spodnie. Chwyciłem za
ekspres jej sukienki.
- Poczekaj. - przerwała mi. - Mam coś dla ciebie.
Prezent. Uwielbiałem je. Znów udało jej się mnie zaskoczyć. Wyjęła i dała mi pudełeczko.
Odpakowałem i zamurowało mnie.
- Chyba wiesz co to jest? - spytała.
- Wiem. Mam założyć?
- Tak. Teraz.
Kaganiec na kutasa nie był duży i akurat pasował. Przekręciła kluczyk. Śmiała się, gdy stałem
nagi zakuty w to coś. Stało się jasne, że dziś moje marzenie się spełni. Iza się zdecydowała.
Byłem pewien, że zaraz zobaczę księżulka. I rzeczywiście z sypialni wyszedł mężczyzna,
ale nie on. Nie znałem typa. Był wysoki i miał wielkie dłonie o grubej skórze. Dotarło do mnie,
że mieszka tutaj i zajmuje się pracą na roli albo w lesie.
- Poznaj Tomka kochanie.
Podałem mu rękę. Uścisnął ją. Czułem jak miażdży mi palce.
- Miło mi. - powiedziałem. - Dasz nam chwilę?
- Jasne.
Gdy wyszedł szeptałem do Izy, żeby nie słyszał.
- To ten co cię skrzywdził?
Przytaknęła a ja patrzyłem pytająco. Pocałowała mnie najczulej jak potrafiła.
- On nic nie znaczy. To tylko osiłek z wielkim kutasem. I tak na to patrz. Robię to dla ciebie.
Kocham cię.
- Ja ciebie też. Bardzo.
- Zawołać go?
- Tak.

Iza podeszła do niego, gdy tylko wszedł, a ja usiadłem w fotelu. Pieściła go przez
spodnie i patrzyłem jak pod dżinsami tworzy się duże wybrzuszenie.
- Jeszcze nie widziałem tak małego wacka. - powiedział. - Czujesz coś, gdy cię bzyka?
- Niewiele. Dlatego przyszłam do ciebie, żebyś mnie zerżnął.
Zagotowało się we mnie wewnątrz, gdy Iza odpięła mu rozporek i powoli, celebrując wyjmowała
jego członek. Był wielki i wyglądał wulgarnie.
- Wiedziałem, że kiedyś wrócisz. - powiedział do niej i dodał patrząc na mnie. - Laskę zawsze
będzie ciągnęło spowrotem gdy zasmakuje dużego chuja. Już żony nie upilnujesz ziomek.
Iza uklękła. Chuj ledwo zmieścił jej się do buzi. Chwilę go ssała a on wzdychał:
- Dobrze sunia. O taaak. Tak lubię. I głębiej.
Iza zadzierała wzrok w górę a jego silne ręce pieściły jej drobny kark. Bałem się, że złapie mocniej
i zmusi ją do połknięcia całego kutasa. Nie chciałem, żeby był dla niej brutalny.
- Przelecisz mnie jak wtedy?
- Ostatni raz? W stodole?
- Tak. Myślałam, że cię wtedy obsiusiałam. Pociemniało mi przed oczami. Nigdy już nie było
mi tak dobrze.
- Nie dopieszczasz żony, Michał. A potrafi naprawdę trysnąć. Chcesz pomóc?
Przytankąłem. Rozebraliśmy Izę do naga. Położył duży ręcznik na łóżku. Gdy Iza położyła się
na wznak, na przycupnąłem nad jej głową. Kazał mi trzymać jej nogi. Złapałem za kostki i
rozciągnąłem żonę. Wszedł na nią i całowali się namiętnie, podczas gdy jego wielki fiut
ocierał sie i jej brzuch, od cycuszków po łono. Myślałem, że Iza zwariuje z pocniecenia.
Była rozpalona, pięknie pachniała i dyszła ciężko. Wszystkie jej miłosne odgłosy były dla mnie
muzyką. Chciałem zdjąć kaganiec, ale mi nie pozwolili. Ocierałem się jądrami o twarz Izy
i to też bardzo mnie podniecało.
On włożył kciuk w jej cipkę, a właściwie wepchnął do końca, resztą palców pocierając
rudy trawniczek łona. Iza odlatywała. Jego kutas ocierał się o jej udo, zostawiając na nim
lepkie ślady ejakulatu.
- Pierdol mnie Tomek. Chcę się z tobą pieprzyć. - błagała. - Wyruchaj mnie, bo zwariuję.
Znów na chwilę podstawił jej go do buzi. Rzuciła się łapczywie i ssała, popiskując.
Wrócił między uda. Cipka była jednym grząskim bagienkiem. Trzymałem delkatnie jej głowę
gdy powoli w nią wchodził. Rozciągał jej szparkę i wpychał centymetr po centymetrze dając
mi czas na reflekcję. Spoglądał mi w oczy z pyszałkowatą satysfakcją. Iza cichutko piszczała,
a wyraz twarzy zdradzał w jakim jest stanie.
Cały czas trzymałem nogi. Tomek doskonale się kontrolował. Delektowałem się
z pierwszego rzędu widokiem, zapachem i odgłosami. Iza trochę przycichła. Głównie dlatego,
że przygryzała moją rękę. Najgłośniejsze było rytmiczne mlaskanie jej nabrzmiałych warg
sromowych. Zahipnotyzowany patrzyłem jak chowają się do wewnątrz wraz z grubym chujem
a następnie wraz z nim wychodzą na widok. Tomek przetrzymał ograzm Izy. Nagły grymas na
twarzy i paznokcie wbite w moje przedramię powiedziały mi, że odleciała. Ciało wiło się
we wszystkich kierunkach jak opętane przez demona.
Gdy się opanowała, przyspieszył on. Pchał ją jak nożem. Spocone ciała klaskały
głośno.
- Idzie, kochanie. Idzie. O taaaak. - ryknął jak niedźwiedź.
Nie sądziłem, że Iza pozwoli na finał w środku.
Spojżałem na nią pytająco, oczekując jakiejś reakcji.
Pozwoliła.
Nie zrobiła nic. Zastygł pogrążony w niej. Struchlałem na myśl co tam się dzieje teraz w środku.
Tkwił głęboko szarpany spazmami dopychając biodra jakby chciał ją przebić kutasem na wylot.
Wyjął go a mnie zemdliło na widok rzeki mleczka.
- Trzymaj dalej. - zwrócił się do mnie.
Nie puszczałem nóg.
- Teraz się pobawimy. - dodał.
Złożył trzy palce i włożył w Izę. Wpychał coraz mocniej. Drugą dłonią pocierał z zewnątrz łono.
Iza znów wgryzła się we mnie zębami. Piszczała. Tomek pocierał coraz mocniej i szybciej.
Cipka rozkwitła jak kwiat róży.
Co za widok!
- Kocham cię Izunia.- powiedziałem.
Ona tylko piszczała. On wpychał palce coraz mocniej. Biodrami szarpnęło. Trzęsła się jakby
chciała się uwolnić z mojego uchwytu. W powietrze trysnęła gęsta fontanna mętnych płynów.
Chlusnęło na metr w górę. Tomek zabrał rękę i oburącz rozciągnął jej szparkę.
Cipka wyrzucała w górę kolejne erupcje soków. Byłem zachwycony. Ręcznik pod Izą zrobił
się mokry. Dużo poleciało na brzuch. Pochyliłem się, żeby spróbować. Pieściłem sobie
cały czas jaja. To było za mało, żeby dojść. Tak chciałem kochać się z nią teraz po Tomku.
Zlizywałem jej soczki i poczułem jej delikatną dłoń na karku.

Głaskała mnie. Tomek gdzieś zniknął. Byliśmy sami. Jeszcze oddychała ciężko,
ale już spokojniej. Cała mokra i zaspokojona.
- Dobrze mi z nim było. - powiedziała beznamiętnie.
- Widziałem.
- Jak się czujesz w nowej roli?
- Lepiej niż myślisz. Podoba mi się.
Przeczesała moją głowę.
- Powinny tu gdzieś być. - parsknęła śmiechem. - Jeszcze nie rosną?
- Musisz się bardziej postarać. Zwalniam cię z przysięgi wierności.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stopekczar
PostWysłany: Pią 20:10, 13 Lip 2018 Temat postu: Re: Ruda




Dołączył: 28 Paź 2015
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Paweł,

Pootwierałeś tyle historii... napisz jakieś zakończenia... Bo historia Rudej z pizdą jak krowa pozostawi kolejny niedosyt Sad


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PawelM
PostWysłany: Czw 18:53, 16 Sie 2018 Temat postu:




Dołączył: 28 Lip 2015
Posty: 73
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 18 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

Obudził mnie ciężki kac. Miałem ochotę wypić wodę z kwiatków. Nasłuchiwałem głosu
wołającego na gorący rosół, który zawsze mama Izy robiła rano po imprezach, ale póki co
ratunek nie nadchodził. Iza spała jak dziecko. Pocałowałem ją w czoło i poczułem zapach jej
włosów. Odgarnąłem jeden rudy kosmyk za ucho. Nie obudziła się, ale poruszyła i wymamrotała
coś niezrozumiale. Poczułem wzwód. Wyjąłem chuja i jaja z majtek, żenby ocierać się o jej
gorące udo. Robiłem to delikatnie, żeby jej nie obudzić.
W głowie kłębiły się wspomnienia z wesela i późniejsze z domu Tomka. Po ruchaniu,
jakie jej zaserwował, nie miałem prawa się dziwić, że teraz wyczerpana śpi jak dziecko.
Jeszcze kilka ruchów i dojdę. Moje jaja ślizgały się na jej gorącym, gładko wygolonym udzie.
Wróciłem myślami do wcześniejszych wydarzeń. Do tańca Izy z wujkiem Marianem.
Niższy od niej o pół główy, spocony grubas z zaczeską na czole uśmiechał się do niej rubasznie
i prowadził w tańcu blisko siebie. Zdecydowanie za blisko. Jego ręce zapędzały się w rejony
zakazane, a opóźniona reakcja Izy tylko go zachęcała. Nie mogłem i nie chciałem odpędzić
myśli, że wujek zdobywa moją Izunię. Zrobiłbym naprawdę wszystko, żeby na to popatrzeć.
Byliśmy zaproszeni na poprawiny i zostawaliśmy u rodziców Izy jeszcze dwa dni. Postanowiłem
działać i miałem nadzieję, że zanim wyjedziemy wujek wyrucha Izę.
Pocałowałem ją w osta. Odzajemniła pocałunek w półśnie, a gdy skończyliśmy była
całkiem świadoma.
- Co robisz zboku!? - skarciła mnie z uśmiechem, gdy dotarło do niej, że się ocieram kutasem.
- Ciii. - przyłożyłem palec do jej ust.
Połknęła i ssała go. Obróciłem ją pupą do siebie. Szybki numerek przed śniadaniem nie zaszkodzi.
Jednak Iza była innego zdania.
- Nie. Wiesz, że mama nigdy nie puka.
Wróciłem do ocierania się o nogę.
- Kochasz mnie? - spytałem.
- Zrobiłabym dla ciebie wszystko. I nigdy się mnie nie pozbędziesz.
Zamyśliłem się nie przerywając pracy biodrami. Iza to zauważyła.
- O czym myślisz?
- Biedny Marian. Szkoda mi go. Naprawdę.
- Dlaczego.
- Aż się ślini na twój widok.
- I dobrze. Stary zbok. Obmacywał mnie wczoraj w tańcu. O czym rozmawialiście?
- O tobie. Był bardzo zainteresowany tematem. Powiedziałem mu, że bardzo lubisz seks.
- I co? Mam mu dać dupy?! Tak?
Nie wiedziałem, czy się złości, czy tylko droczy. Musiałem być ostrożny.
- Do niczego cię nie chcę zmuszać.
- O dobrze! Inni tak, ale nie ten obleśny, spocony grubas!
- Szkoda. Powiedziałem, że próbujemy nowych doświadczeń. Obiecałem, że cię jakoś przekonam.
- No to idź i mu obciągnij jak cię to tak kręci.
W pewnm sensie Iza podsunęła mi pomysł. Co prawda nie miałem ochoty obciągać wujowi i nie
zamierzałem tego robić, ale byłem w stanie pokazać Izie, że potrafię się poświęcić i dać coś od
siebie. Wyszeptałem na ucho pomysł, który mi przyszedł do głowy. Zachichotała.
- To jak? - spytałem poważnie.
Podała mi rękę i przybiliśmy umowę.
- Pamiętaj Michał. Jeśli się nie wywiążesz, to pożałujesz.
- Nie nawalę. Ale potem zrobisz to?
- Zrobię.
Usłyszeliśmy głos mamy wołającej na rosół. Już nawet zapomniałem, że boli mnie głowa. Nie chciałem
tracić czasu. Zjedliśmy szybko i Iza powiedziała rodzicom, że wychodzimy na spacer.

Pół godziny marszu poszło na marne. W gospodarstwie wuja nie było żywej duszy.
Obeszliśmy dom, oborę i stodołę. Nie było go z całą pewnością. Jednak Iza wiedziała, gdzie go
znajdziemy.
- Idziemy do baru. Leczy kaca.
Bar był na drugim końcu wsi. Dotarliśmy tam po prawie godzinie. Na szczęście było warto. Wewnątrz
nie było żadnej kobiety, co było tu normą. Każdy patrzył zdziwiony na Izę. Przy stoliku w rogu trzech
młodych chłopaków śmiało się z czegoś głośno, ale gdy zobaczyli Izę zamilkli i szturchali się łokciami.
- Znasz ich? - spytałem.
- Trochę.
Wujek siedział w drugim rogu. Podeszliśmy do baru i zamówiłem dla nas po piwie. Jeden z trzech
kolegów też podszedł do baru.
- Cześć Iza. Co słychać? Nie odzywasz się wogóle.
- Tak jakoś wyszło. To mój mąż. Michał.
Przywitałem się z nim. Przedstawił się jako Krzysiek. Odebrałem trzy piwa od barmana. Po jednym
dla nas i jedno dla wuja.
- Piwo? - spytał Krzysiek. - Zawsze gustowałaś w winach. Mają tu "Powiew Lata".
- Sory, ale jesteśmy umówieni tu z kimś.
- Jasne. Zadzwoń czasem.
Dosiedliśmy się do wujka. MIał jeszcze piwo, ale z radością przyjął kolejne. Ucieszył się na nasz
widok.
- Jak samopoczucie? - spytałem.
- Teraz już dobrze. Piwo z rana jak śmietana. - zaśmiał się.
Dostrzegłem, że Iza spogląda lekko zdegustowana na jego rozpiętą do połowy koszulę w kratę
i mocno owłosiony tors. Ustaliliśmy, że lepiej rozmowę przeprowadzić w cztery oczy i że ja to
zrobię.
- Izunia. Poczekaj przed knajpą. Zaraz przyjdę. - szepnąłem jej na ucho i puściłem oko.
Zostaliśmy z wujkiem sami i pogadaliśmy jak dwóch facetów przy piwku.
- Pamiętasz co ci mówiłem na weselu? Chcesz się załapać?
Wujek aż się wyprstował i poprawił wąs.
- Myślisz, że ze mną by chciała? Już nie jestem młodzieniaszkiem. A ty się nie denerwujesz, gdy ona
tak, no wiesz ...?
Uśmiechnąłem się.
- To tak nie działa Marian. Ale nie wiem czy ci wytłumaczę. Nie denerwuję się. Sam ją namawiam. To
jak? Chcesz czy nie?
Chciał, ale nie wiedział jak to wykrztusić. Widząc jego zakłopotanie przejąłem inicjatywę.
- Chodź. Kaca wyleczysz później. Idziemy z Izą do ciebie, a ty wyjdź trochę po nas. Czekamy.
Zrobisz jak chcesz, ale takie okazje się dwa razy nie zdarzają. Popracowałem rano nad Izą i jest
teraz zdecydowana. Narazie.
Wstałem i wyszedłem.

Szliśmy za rękę przez wieś i długo nie rozmawialiśmy. Było upalnie. Pachnąca trawa i
zapach siana docierały do mnie zmieszane z perfumami Izy. Rude rozpuszczone włosy lekko falowały
na słabym wietrze. Miała na sobie dżinsową spódniczkę, lekką zieloną bluzeczkę na ramiączkach a
na nogach tenisówki.
- Chyba mi już staje. - powiedziałem czując lekki napór na rozporek.
- Tak? Czym się tak podniecasz?
- To będzie piękny dzień dla Mariana.
Iza uśmiechneła się lekko.
- Jesteś zboczony, wiesz.
- Ja? Dlaczego?
- Jak możesz się cieszyć z tego, że wyrucha mnie taki oblech? Ale chcesz to tędziesz miał. Będę dla
niego taka miła, że aż cię zemdli.
Zatrzymałem się nagle i chwyciłem ją w pół, żeby musiała na mnie patrzeć.
- A ty tego nie chcesz? - spytałem.
Znów ten tajemniczy, zalotny uśmiech, jak u dziewczynki złapanej na kłamstwie. Jak ja to w niej kochałem!
Pocałowała mnie.
- Wiesz dlaczego się zgodziłam?
Znałem tą minę, na którą właśnie patrzyłem. Zaraz rzuci coś co mi wejdzie w pięty. Przeszły mi po
plecach ciarki.
- Chcesz poznać prawdę o mnie?
Wsunęła mi rękę w spodnie i poczułem jk chude palce zaciskają się na moich jądrach. Garący dotyk tylko
powiększył mój wzwód i czułem jak krew pusluje w członku. Iza zabawiała się ze mną. Kokietowała i
rozpalała moje zmysły.
- Lubię gdy mężczyźni mnie adorują i póbują zdobyć. I nigdy nie chciałam być twierdzą nie do zdobycia.
Jeśli ktoś się stara, powinien być nagrodzony. Mam ochotę szczuć facetów i wynagradzać za ich trud.
Wujkowi należy się nagroda. Fantazjował o mnie już tyle czasu.
- I teraz cię dopadnie.
- Będzie miał wszystko, czego sobie zarzyczy. Ale jeśli ty mnie wystawisz, nie puszczę się już nigdy
z nikim.
- Obiecałem i zrobię to. Mam nadzieję, że to będzie parę kropel.
- Nie licz na to. Kiedyś był w luźnych szortach z rozporkiem na guziki. Nie pamiętam ile miałam lat.
Wziął mnie na kolana. Chciałam wstać, ale mnie trzymał. Poczułam twarde na udzie i wiedziałam,
co to jest. Wyjał go między guzikami i się ocierał. Potem uciekłam na górę. Na rajtuzach miałam duże plamy.
- Ale zbok! NIe chciałaś tego zgłosić?
- Gdybym naprawdę chciała, to wyrwałabym mu się. Byłam bardzo ciekawską dziewczyną. I nie byłam
taka grzeczna jak myślisz.
Wbiła wzrok w asfalt. Czułem, że chce się zwierzyć i nie pomyliłem się. Byłem pewien, że zaraz usłyszę
coś, co i tak zawsze podejrzewałem.
- Zawsze będę cię kochał. - powiedziałem. - I nie pozbędziesz się mnie nigdy.
- Stalking? - zachichotała, ale w moment spoważniała - Przepraszam. Dawno chciałam ci o czymś
powiedzieć, ale jakoś nie mogłam.
- Ten Krzysiek i koledzy?
- Tak. Puszczałam się z nimi. Jeszcze przed Tomkiem.
- No i wielkie mi co. Spowiedź przyjęta. Udzielam rozgrzeszenia.
- Dawałam za wino. Jako nastolatka chodziłam na dyskoteki. Rodzice niechętnie dawali mi pieniądze,
a chłopcy byli chcętni do sponsoringu. Znam tylną kanapę w każdym BMW na wsi. Kiedyś ci wszystko
opowiem.
- Chodźmy, bo nas zaraz wujek dogoni. Lepiej, żebyśmy nie byli z nim skojarzeni.

Doszliśmy do jego gospodarstwa i upewniwszy się, że nie ma nikogo na drodze weszliśmy
na teren. Podwórko było całe w zaschłych koleinach z błota. Usiedliśmy na ławce w cieniu lipy.
Czekaliśmy w milczeniu chyba z piętnaście minut zanim zjawił się wujek. Doszedł do nas cięśkim
krokiem, jak każdy zbyt otyły człowiek i usiadł na ławce po drugiej stronie Izy siedzącej z nogą założoną
na drugą nogę. Wpatrywał się lubieżnie w duży dekolt jej bluzki.
- Kac wyleczony? - spytałem.
- Prawie. A co tam u was? Bo na weselu głośno a na poprawinach też nie pogadamy.
- Ano widzisz wujek. Nudzimy się trochę w tej Warszawie.
- Odbija wam bardzo. Żeby dać babę innemu chłopu, to ja nigdy nie słyszałem.
Iza uśmiechnęła się zalotnie do wuja.
- Nic się tu nie zmieniło od lat. Zawsze lubiłam tu przychodzić.
- Ale ostatnio nie wpadasz wogóle. Chodźta do izby, tam chłodniej.
Wstał a my poszliśmy za nim. W drzwiach wisiały paski. Wewnątrz było ciemniej i chłodniej. Pachniało
stęchlizną. Po chwili wzrok się przyzwyczaił. Na środku był stół przykryty ceratą, nad których latał
rój much. Z sufitu wisiała żarówka bez oprawy. Przy ścianie stało coś w rodzaju łóżka z materacem,
który głośno zgrzytnął, gdy usiedliśmy oboje z Izą.
- Napijeta się mojego bimbru - powiedział Marian i wyszedł do piwnicy zanim zaprotestowaliśmy.
NIedługo poprawiny i musieliśmy się jakoś trzymać. Usiadł na drewnianym krześle przy stole i
polał do trzech sporych kielichów. Skinałem na Izę. Podeszła do niego i położyła rękę na jego ramieniu.
- Ale po jednym wujek. Liczę, że mnie obtańcujesz na weselu.
Gdy polewał popitkę odpięła górny guzik jego koszuli i wsunęła dłoń. Masowała owłosioną klatkę
i wypukły brzuch. Sięgała coraz niżej, kładąc się na jego plecach i przykrywając go rudą grzywą.
- Jestem podniecona. - powiedziała.
Zignorował to. Skinął na mnie.
- No Michał. Siadaj do stołu. Wasze zdrowie!
- Twoje i Izy, Marian. Dzisiaj wasz dzień.
Dłoń Izy była już w jego spodniach i bardzo powoli go pobudzała.
- Wujek, szatan z ciebie. - zachichotała zmysłowo.
Wyjęła członek ze spodni i zsuneła napletek.
- Mmm. Fajny! Już go lubię.
Marian nie przejmując się, że Iza wali mu konia wypił ze mną toast. Iza nie chciała. Odstawił kieliszek,
wzdrygnał się, złapał Izę i posadził sobie na kolachach. Myślałem, że wydarzenia szybko przyspieszą,
ale Iza dała mu po łapach i usiadła na krześle obok.
- To tak tu się postępuje z damami?
Nie chcąc, żeby źle to odebrał ponownie wzięła w rękę jego członek i zmysłowo pieściła. Ulubiona
strategia wielu kobiet w tym mojej Izuni. Drażnić faceta. Rozpalać i odtrącać, aż straci panowanie
nad sobą. Miałem nadzieję, że Marian je straci.

Członek Mariana nie był zbyt duży, ale dość żylasty. Trochę tylko mniejszy od mojego.
Z kolei zbyt wielkie jądra wydawały się jakby nie od kompletu. Wujek położył rękę na jej udzie,
ale znów dostał klapsa. Nachyliła się jak do pocałunku, ale odsunęła w porę z kokieteryjnym uśmiechem.
Złapał ją za kark i przyciągnął do siebie zatapiając język w jej ustach. Wyrywała się ale niekonsekwentnie,
pozwalając mu na długi pocałunek. W końcu się uwolniła z uścisku.
- WIem, że to niegościnne, ale poczekasz na zewnątrz? - zwrócił się do mnie.
Chwilę poczekałem w nadziei, że Iza mnie wybroni, ale nie odezwała się słowem. Wyszedłem. Drzwi
zostały otwarte. Stanąłem na chybotliwej ławce, w nadziei, że dosięgnę do niedużego okienka.
Udało się, ale prawie nic nie widziałem przez ostre słońce. Osłoniłem twarz. Teraz było lepiej.
Iza dalej bawiła się chujem, ważąc jaja w drugiej dłoni. Marian próbował się do niej dobierać, ale
ataki były odpierane. Zadarł jej bluzeczkę do góry obnażając piersi, ale ona spowrotem ją obsunęła.
Złapał za udo. Tym razem bez protestu. Pieścił je.
- Ale tyś wyrosła kochanie. Jesteś dojżałą kobietą.
Wsunął ręce między uda. Rozchylił je ale dostał po łapach. Pocałowała go. Krótko i delikatnie. On miał
ochotę na głębsze lizanko. I dopiął swego. Pozwoliła mu. Wymieniali ślinę. Iza pojękiwała. Marian
chwycił mocno za kark i pochylił próbując włożyć członek do buzi. Zacisnęła zęby i w końcu się
wyrwała.
- Nie rób tego więcej! - oburzyła się, ale po chwili znów go pocałowała.
Tym razem ręka, którą wsunął pod bluzkę pozostała tam. Pieścił jej cycuszki. Żałowałem, że muszę
osłaniać widok przed słońcem, bo mógłbym bawić się małym, który pulsował mi w spodniach.
Ręka Mariana zaszła na udo. Rozpalona Iza pojękiwała. On znów spróbwał ataku dołem. Iza
zaciskała uda, ale rosierdzony Marian nie zamierzał ustąpić. Rozchylił je na siłę. Ustąpiła. Została w
rozkroku i pozwoliła mu masować szparkę. No to ją ma - pomyślałem. Marian nacierał. Dłoń weszła
w majtki.
- Nie. Proszę. - wyszeptała. - Ale uda pozostały szeroko.
Albo była świetną aktorką, albo było jej naprawdę dobrze. Miałem nadzieję, że to drugie i wszystko
na to wskazywało. Spocona, rozpalona i pojękująca wyraźnie chciała tego. Marian wstał i wziął ją
za rękę.
- Jeszcze nie. - powiedziała wciąż siedząc.
Wział ja w pół i rzucił na łóżko. Zerwał z niej majtki i rzucił na ziemię. Nogi rozchyliła sama. Byłem
zachwycony widokiem i Marian musiał czuć to samo. Długie, smukłe uda prawie w szpagacie
robiły wrażenie. Marian klęknął między nimi kłądąc kutasa na jej łonie. Pomógł Izie z bluzką.
Ona rozpakowała kwadratowe pudełko i nałożyła gumę na jego ptaka. Podobało mi się jak to robi.
Złapał jej nogi za kostki i trzymał w górze a ona chwyciła członek, żeby wprowadzić gdzie trzeba.
No i stało się. Jebał Izunię. Prawie nic nie widziałem. Nawet gdyby nie słońce, i tak duży brzuch
jak dach zasłaniał łono Izy. Nie ważne. Ważne, że mu dała. Spełniła moje marzenie. O wiele lepiej
było słychać. Marian oddychał ciężko, Materac skrzypiał, ale dla mnie ważne były westchnienia
i popiskiwania Izy. W końcu zgrzyty materaca nabrały tempa i nagle ucichły.

Koniec. Serce mi waliło. Parę minut później wyszła już ubrana. Na bluzce wykwitły mokre
plamy. Marian też wyszedł.
- Lecimy kochanie, bo muszę się wyszykować.
Uścisnąłem Marianowi dłoń.
- To do zobaczenia wieczorem.
Chwiciliśmy się za ręce i ruszyliśmy w drogę. Iza obróciła się za Marianem, który patrzył jak
odchodzimy.
Przechodząc obok lasu Iza skręciła w dróżkę. Wiedziałem w jakim celu. Zatrzymaliśmy
się dziesięć metrów od drogi.
- Twoja kolej kochanie. - powiedziała otwierając torebkę.
Wyjęła z niej zużytą prezerwatywę. Izę rozbawiła moja nietęga mina i wiedziała, że czeka ją
dobra zabawa.
- Sam, czy mam cię nakarmić?
Uklękłem. Iza obróciła gumkę nade mną. Było tego więcej niż bym chciał i wyglądało wyjątkowo
nieapetycznie. Wysunąłem język a Iza wycisnęła wszystko do ostatniej kropli. Przełknąłem
uważając, żeby nie puścić pawia.
- Jestem z ciebie dumna.
Przytuliłem i pocałowałem ją. Ruszyliśmy pospiesznie rozgrzanym asfaltem. Poprawiny były tuż tuż.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Mężuś
PostWysłany: Sob 17:01, 01 Wrz 2018 Temat postu:




Dołączył: 05 Wrz 2011
Posty: 79
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Pisz juz nie mozna się doczekac następnej części

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grzeszczol
PostWysłany: Nie 13:56, 16 Wrz 2018 Temat postu:




Dołączył: 27 Kwi 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

Super

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Strona 1 z 1

Forum moja żona sypia z innym Strona Główna->Opowiadania->Ruda
Skocz do:  



Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
 
 


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
DAJ Glass (1.0.5) template by Dustin Baccetti
EQ graphic based off of a design from www.freeclipart.nu
Powered by phpBB Š 2001, 2002 phpBB Group